Pełne spolszczenie!

ksart_titledPo wielu latach, mimo nauki, pracy, studiów, grania i ostrych przypadków niechcemisizmu, w końcu nadeszła chwila, którą obiecaliśmy lata temu.

Dostajecie od nas świąteczny prezent: skończone spolszczenie Katawa Shoujo!

Plik jest w postaci instalatora dla Windows. To łatka na pełną wersję gry. Instrukcja instalacji znajduje się tutaj.

Jeśli używasz Linuxa, poniżej jest wersja instalatora pod ten system do wykonania z konsoli (użyj parametru -h by uzyskać pomoc). Twórca: bolex5.

Jeśli wszystko inne zawiedzie, poniżej są spakowane pliki tłumaczeń i inne przetłumaczone zasoby bez instalatora (należy je ręcznie rozpakować do katalogu z grą z zachowaniem struktury katalogów).

Garść statystyk: łącznie przez zespół od marca 2013 przewinęło się 31 osób. Przez cały proces tłumaczenia przeczytaliśmy około 3 mln słów związanych z samą grą, co daje średnio około 1 słowo na minutę przez cały okres tłumaczenia. Udało się nam w tym czasie wyprodukować 257 MB plików związanych z tłumaczeniem, tworząc średnio 432 pliki na rok. Ilość wylanych łez i użytych wulgaryzmów w trakcie całego tłumaczenia to około milion pięćset sto dziewięćset.

Powyższe wartości proszę brać z przymrużeniem oka, bo osoba za nie odpowiedzialna – reddocksw – nie do końca zna podstawy statystyki.

Coś wielkiego już niebawem

Kolejny news! Kolejne linie tekstu do przeczytania – czy to już, gdzie mogę pobrać to spolszczenie?!

Przyszła pora obwieścić wszem i wobec, że polski przekład Katawa Shoujo ujrzy światło dzienne w piątek 21 grudnia 2018 o godzinie 14:00.

Dziękujemy wszystkim, którzy przez ten cały czas cierpliwie czekali i nie porzucali nadziei! Teoretycznie cały proces tłumaczenia zajął nam 2112 dni (całkiem ładna liczba) lub 50711 godzin, lub 3042660 minut. Sporo, prawda?

Mogą się pojawić pytania odnośnie dalszej działalności grupy: na pewno nie zamierzamy umierać, za coś się weźmiemy. Za co? To jeszcze będzie do ustalenia. Możecie pisać w komentarzach swoje typy VN.

Do zobaczenia w piątek!

Ostatnia prosta – nabór na testerów

2018-11-06: UWAGA! Ze względu na duże zainteresowanie nabór testerów został w tej chwili ZAMKNIĘTY! Dziękujemy wszystkim, którzy się zgłosili.

Obiecanki cacanki, a głupiemu radość. Przyszła wreszcie pora na konkrety!

Już wielokrotnie pisałem, że tłumaczenie ma się ku końcowi, że lada chwila pojawi się news, który to obwieszcza. No cóż, jeszcze nie przyszła na to pora, ale tym razem – pisałem to w jakimś komentarzu rok temu – jest bliżej końca niż kiedykolwiek!

Poszukujemy ludzi „z zewnątrz”, którzy rzucą krytycznym okiem na nasze tłumaczenie. Polegać to będzie po prostu na tym, że osoba taka otrzyma od nas całe tłumaczenie w postaci takiej, jakiej jest teraz, odpali w grze, po czym będzie po prostu grała, notując wszelkie błędy, niedociągnięcia oraz swoje uwagi.

Czego wymagamy od potencjalnego testera? Żeby sumiennie wykonywał swoją robotę, czyli żeby po przegraniu całego skryptu nie skończyło się na „świetnie tłumaczenie 10/10” (w sumie oby tak było!), tylko jeżeli już do niczego się nie przyczepi (oby tak było x2), wypowiedział się ogólnie odnośnie tłumaczenia.

Formalne „wymogi” możecie znaleźć tutaj. Właściwy nabór prowadzimy na naszym Discordzie, czyli tutaj. Czy zakładamy jakiś limit testerów? Myślę, że nie; im więcej chętnych, tym lepiej, ale w granicach rozsądku, żeby nie było bałaganu!

Możecie potraktować to jako „przedpremierowe” ogranie tłumaczenia – w sumie będzie to dobre podejście! Niektórzy z Was pewnie śledzą nas od samego początku i cały czas czekają – wreszcie mamy jakiś prezent za Waszą wytrwałość, chociaż prawdziwym prezentem pewnie byłoby oficjalne wydanie tłumaczenia. Ale te – jak sami możecie się już domyślić – całkiem niebawem (w Polish Routowym sensie rozumienia tego słowa). Tak czy inaczej możecie dołożyć swoją cegiełkę do tego wieloletniego projektu!

Korektorskie smaczki.

W trakcie korekty tłumaczenia często wychodzą różnego rodzaju nadzwyczaj interesujące kwiatki. Poniżej prezentuję kilka z nich, oczywiście anonimowo w celu ochrony winnych. Oni i tak zostali już zesłani na Syberię.

„Na wspomnienie o bieganiu mina Emi uśmiech Emi lekko blednie.”

Ach, Emi, Emi, co byśmy bez ciebie zrobili. Albo bez tłumacza-korektora-finalizatora, który to popełnił.

„Po długim, uspokajającym wydechu, układam ramiona na burtach wanny, w międzyczasie zmagając się z opanowaniem swoich popędów.”

„Lilly spuszcza swoją głowę, jej twarz pokrywa osowiały wyraz twarzy.”

„Nie wiem dlaczego, ale gdy staliśmy się, jakby coś zaiskrzyło między nami. Nie jestem pewien co to dokładnie jest ani czy było tak, zanim się w sobie zakochaliśmy.”

„Lilly siedzi obok małego stolika, mając na sobie bardzo ciemną, niebieską piżamę. Ciemnoniebieską piżamę i spodenki, które odsłaniają wiele z jej bladych, powabnych nóg.”

Wiele z jej nóg…? Cóż mam powiedzieć? Lilly FHTAGN!

„Rzadko zdarza się Mutou zadać pytanie Hanako, ale nie nigdy.”

„Hanako wgapia się w środek ławki z ledwo ruchomym, rzewnym wyrazem twarzy.”

Hanako daje popalić.

„Te słowa odbijają się echem w mojej głowie, zagłuszając pulsujący we krwi przenikliwy szum złości.”

„Moi dziadkowie już nie żyją, ale wciąż mam parasol, który chroni mnie przed deszczem.”

Rin to ciężki orzech do zgryzienia – ciężko odróżnić dobre tłumaczenie od złego. Rzućmy teraz okiem na Shizune.

„Za każdym krzesłem, w każdym kącie i pod każdym stołem jest jakiś ekwipunek do hobby na świeżym powietrzu. Podnoszę jedną z wędek i bawię się z nią.”

Te wędki to urocze zwierzaki. Niemal urocze jak fjordy.

Na sam koniec dajemy Kenjiego.

„Jedyne pytanie brzmi, w jaki sposób mogły one przyjąć strategię termitów, skoro kobiety z natury odstraszają drewno.”

Na usprawiedliwienie tłumacza, ma to niemal tyle samo sensu, co prawidłowe tłumaczenie (lub inne wypowiedzi Kenjiego, jak już o tym mowa)…

Polish Route od kuchni

W Polish Route jak w garncu… Czasami ciśnienie rośnie i jest niestabilnie, a czasami się grzecznie dusimy na małym ogniu.

Zewsząd jesteśmy ostrzeliwani jednym pytaniem. Niewinne, proste pytanie, które niesie ze sobą moc sprawczą, moc twórczą, ale również niszczycielską. Pytanie, które ciągle pada z ust zainteresowanych losem polskiego przekładu Katawy Shoujo: kiedy wydacie to tłumaczenie?!

Tłumaczenie oficjalnie ruszyło 9 marca 2013. Rozdzieliliśmy wtedy skrypt aktu I według dni tygodnia tak, że jeden dzień przypadał na jednego tłumacza – oczywiście z czasem pojawiły się nowe twarze, więc na niektóre dni tygodnia było kilkoro tłumaczy.

Z początku do zarządzania tłumaczeniem korzystaliśmy z Dropboxa. Wydawało się to bardzo dobrym rozwiązaniem (okaże się, że jednak nie). Każdy tłumacz miał wtedy swój własny folder i nie miał dostępu do folderów reszty.

1

Folder Dropboxowy reddockasw.

Dostęp do wszystkich folderów miały dwie osoby – Sedinus, jako szef nad szefami, oraz Funcik, który tym wszystkim zarządzał.

2

Drobna sugestia od Funcika – protoplasta korekty.

Samo tłumaczenie szło całkiem sprawnie. Swój wtorek oddałem „gotowy” już po sześciu dniach, pozostali tłumacze oddawali w podobnym terminie.

Poradziwszy sobie z tłumaczeniem, musieliśmy zająć się korektą. Bo – musicie wiedzieć – przetłumaczyć da się wszystko, kwestią tylko pozostaje, jak to zostało przełożone.

Na Dropboxie wyglądało to tak, że każdy robił sobie, co chciał, tzn. tworzył plik z uwagami, wrzucał go utworzonego specjalnie w tym celu folderu Korekta i… czekał. Czekał, aż osoba, która tłumaczyła plik, cokolwiek odpowie na te uwagi, bo w gruncie rzeczy nie musiała.

3

Korekta poniedziałku Sedinusa. Warto zwrócić uwagę na niekompletny raport Xerbera – już na zawsze pozostanie taki…

Forma korekty była naprawdę luźna i nie do końca sprecyzowana. Mogły to być na przykład screenshoty z gry:

4

Albo też plik tekstowy. Początkowo były to wielkie pliki zbiorcze dla danego dnia w skrypcie, do których każdy mógł się dopisywać:

5

Korekta czwartku Funcika.

Chyba każdy może z łatwością dostrzec, jakie wady niesie taki system – przede wszystkim bałagan, a po drugie sam fakt nadpisywania sobie pliku oraz łatwość przeoczenia nowo wprowadzonej uwagi.

Z tego powodu przedsięwzięliśmy, że każdy dzień tygodnia dostanie osobny folder, a uwagi każdej z osób lądują w oddzielnym pliku. Oczywiście sama zawartość pliku nie była ściśle określona. Poniższe screenshoty pokazują również, że jakakolwiek zmiana w nieswoim pliku była kompletnie zakazana – w uwagach należało zamieszczać przecinki czy literówki. W późniejszym czasie takie rzeczy zaczęły być poprawiane na miejscu.

6

Moja korekta środy.

7

Funcikowa korekta środy.

8

Korekta poniedziałku Galla Anonima.

Ostatni przykład pokazuje również, że zdarzało się, że ktoś sobie skorektował plik i się nie podpisał – z kim wtedy konsultować taką korektę?

Stan taki utrzymywał się dosyć długo, bo do wakacji 2013. Wtedy to na testera zgłosił się Mader Levap. Początkowo miał być tylko testerem – odpalał grę dwa razy i porównywał angielskie tłumaczenie z polskim. Problem był taki, że gdy zaczynało się grę od z góry wybranej sceny, to wybór był dokonywany automatycznie, przez co często w polskiej wersji dokonywany był inny wybór niż w angielskiej wersji. Mader poprosił więc o skrypt nieskompilowany, żeby mógł przeglądać sobie w edytorze tekstowym. A gdy dowiedział się, że korzystamy z Dropboxa, załamał ręce…

Mader wprowadził SVN. Za jego słowami jest to system kontroli wersji, który ułatwia pracę nad plikami w projekcie i zapewnia, że wszyscy będą mieć tę samą wersję plików w projekcie. Zbiór plików i katalogów kontrolowanych przez SVN nazywa się repozytorium.

Przewaga SVN nad Dropboxem jest taka, że w danej chwili wszyscy mają tę samą wersję plików, ale starsze wersje cały czas istnieją. Widać też wszystkie wprowadzane zmiany oraz kto ich dokonał.

topik

Pod wodzą Madera sposób korekty zaczął się zmieniać. Przede wszystkim jej sposób stawał się usystematyzowany: do korekty pliku zostawały przydzielane osoby i tylko one miały prawo je korektować. W początkowym etapie korekta przebiegała w czasie rzeczywistym podczas tzw. sesji.

Sesja polegała na tym, że na kanale IRC obecny był tłumacz pliku, korektor, a także osoby postronne, które były bardzo pomocne w kwestiach spornych.

[21:42] <@Mader_Levap> „That was a very melodramatic setup, though, just to tell me that.”

[21:42] <@Mader_Levap> „Był to bardzo dramatyczny sposób na powiedzenie mi o tym.”

[21:42] <@Mader_Levap> „tylko po to, by mi o tym powiedzieć” czy coś takiego

[21:42] <@Mader_Levap> oczywiscie wczesniej porpawić… bo z zmianą nie pasuje

[21:42] <@Mader_Levap> hmmm

[21:42] <@Funcik|Gintama> ze zmianą Mader

[21:43] <@Mader_Levap> hmmmm

[21:43] <@Mader_Levap> no nie no trzeba przerobić całe zdanie

[21:43] <@Mader_Levap> moment

[21:44] <@Mader_Levap> dosłownie byłoby to coś w stylu „Zrobiły to w bardzo dramatyczny sposób, tylko po to, by mi o tym powiedzieć.” – da się ładniej?

[21:45] <@mnb> Tym niemniej wyjątkowo dramatyczny wstęp, tylko po to, by mi o tym powiedzieć.

[21:45] <@mnb> tak naprawdę to głównie leżałem w łóżku

[21:46] <@mnb> głowa mnie boli ;_;

[21:46] <@Mader_Levap> eee…

[21:46] <@Mader_Levap> czyli nie za bardzo nadajesz się do rpacy

[21:46] <@Mader_Levap> usprawiedliwiony

[21:46] <+reddocksw> och jak mnie głowa boli

[21:46] <@Mader_Levap> zatem co z tym zdaniem?

[21:46] <+reddocksw> chyba spać pójdę…

[21:46] <!Sedinus> apap i do roboty pedale

Typowa sesja korektorska na kanale IRC.

Takie rozwiązanie – nie ma co ukrywać – również nie było najlepsze. Ba, było całkiem beznadziejne. Sesje korektorskie trwały godzinami, szybko męczyły uczestników, a podczas nich często dochodziło do sporów i ostrej wymiany zdań. Zwłaszcza sesje z Sedinusem jako korektorem były owiane istną grozą – potrafił zajść za skórę praktycznie wszystkim.

Z czasem przyszło usprawnienie – korektor przygotowywał zawczasu plik z uwagami, z którymi zapoznawał się tłumacz. Jeżeli z czymś się nie zgadzał, to dyskutował o tym później z korektorem podczas standardowej sesji:

9

Usprawnienie sesji – uwagi były przygotowywane wcześniej i rozpatrywane przez tłumacza, co nie wymagało już jednoczesnej obecności obydwóch. Ewentualne „odrzuty”, czyli nieprzyjęte uwagi, były rozpatrywane podczas sesji.

I w taki sposób doczłapaliśmy się do końca korekty aktu I. Do tego czasu serwer SVN był trzymany u Madera w domu. Włączał go po powrocie z pracy, czyli w tygodniu po 17. Często było wyczekiwanie, aż wróci, żeby móc scommitować korektę.

Wydanie aktu I przyniosło nam nową stronę oraz całodobowy serwer SVN. Resztę skryptu, czyli akty II, III oraz IV, dzieliliśmy już według dziewczyn na tych tłumaczy, którzy się ostali. Nowością tutaj jest z pewnością organizer, w którym szczegółowo jest opisany cały stan tłumaczenia.

10

Fragment Emi z organizera.

Gdy omawiamy tłumaczenie, ktoś może sobie pomyśleć: a nie mieliście nigdy takiego problemu, że za Chiny nie wiedzieliście, jak coś przetłumaczyć? Co wtedy robiliście? Pytanie takie wydaje się całkiem zasadne! Na forum Katawy Shoujo istnieje devowy dział dotyczący tłumaczenia, a w nim jest „Didn’t get this line” topic (Temat „nie załapałem tej linii”).

topik

Warto się tutaj zatrzymać, bowiem często dochodzą nas pytania typu skoro ostatnio była Hanako, a to już ostatnia z dziewczyn, to znaczy, że już wszystko przetłumaczyliście? Cały skrypt przetłumaczyliśmy już jakoś na początku 2017. Co zatem – możecie zapytać – stoi na przeszkodzie, aby wypuścić tłumaczenie?

Odpowiedź to: korekta. Można uznać, że korekta u nas źle zorganizowana albo że jest wręcz patologiczna. Ktoś inny powie, że jest bardzo dobrze przemyślana. I wszyscy będą mieli trochę racji.

11

Obecny wygląd korekty.

Korekta pozostała w identycznej postaci jak w akcie I, ale przecież objętość tekstu wzrosła kilkukrotnie. Można również zauważyć na screenshocie z organizera, że wymienione są aż (!) cztery korekty. Tak właściwie to są trzy – czwarta jest potencjalna. Warto to omówić.

Gdy tłumacz skończył przekładać plik, musiał dokonać jego draftu, czyli odłożyć plik na jakiś czas i potem do niego zajrzeć. Potem oddawał go do korekty wewnętrznej – zazwyczaj robił to inny tłumacz z tej samej ścieżki, a jeżeli takowego nie było, to robił to jakiś inny tłumacz. Korekta ta była powierzchowna i miała na celu wyłapanie największych baboli.

Następnie plik przechodził do korekty właściwej. Na każdy plik czyhają trzy takie korekty i każdą korektę wykonuje inny korektor. Jest ona szczegółowa – polega na bezpośrednim porównywaniu tłumaczenia z oryginałem.

12

Słowo-klucz stanowi tutaj szczegółowa. Naprawdę korektorzy czepiają się najmniejszych szczegółów, które dla potencjalnego odbiory nie mają najmniejszego znaczenia podczas czytania tekstu:

13

Kłótnia o tłumaczenie „flan”.

Czasami na taki szczególik jak powyżej potrafi zejść nawet (!) godzina. I to nazwałbym główną patologią naszego systemu korekty.

Dochodzi oczywiście jeszcze kwestia finalizacji, czyli uzgodnienia rzeczy wspólnych dla wszystkich ścieżek, jak np. treść niektórych listów czy też nazw kół. Dodajcie jeszcze do tego fakt, że nie zawsze ma się czas na korektę albo że trudno o zgranie czasowe korektora i tłumacza – no i macie jak na tacy przyczynę, czemu jeszcze nie ma tłumaczenia.

W komentarzach zawsze odpowiadałem całkiem wymijająco na pytanie dotyczące daty wydania. Ostatnio nawet rzuciłem jakimś terminem, że na jesień (za co koledzy z grupy chcieli smażyć mnie na grillu!). Czy jest on realny? Muszę przyznać, że tak średnio, ale realny za to wydaje się termin końca roku lub na samym początku następnego.

Jeżeli dotrwaliście tutaj, to mam nadzieję, że przybliżyłem Wam powody, dlaczego to się tak wszystko ciągnie. Nie mamy nic na usprawiedliwienie poza tym, że, no cóż, tak wyszło. Dzięki za uwagę i dzięki, że z nami przez ten cały czas jesteście!

Postęp w pracach – Hanako!

I tak oto Polish Route dotarło do ostatniego wpisu z postępu prac. Krótki przegląd listy postaci, sześć lat wśród mnichów Szaolin, dyplom magistra dedukcji i dwie ujemne delty pozwoliły mi ostatecznie oszacować, że bohaterką dzisiejszego wpisu jest Hanako. Reszta zespołu uważa, że łatwiej byłoby przejrzeć poprzednie wpisy o Emi, Lilly, Shizune, Rin i Kenjim, ale, jak wszyscy wiemy, Polish Route  nie od dziś odrzuca konwencjonalne ścieżki, błędy ortograficzne i kiepskie linie tłumaczenia. I aż tutaj słyszę zadawane przez was pytanie – co ten finałowy wpis oznacza w kontekście daty wydania?

Korekta wrze, a przynajmniej delikatnie pyrka na wolnym ogniu i powoli zmierza ku końcowi. Wciąż czeka nas finalizacja, ale moje wstępne szacunki pozwalają mi podzielić się z wami najściślej strzeżoną z naszych tajemnic – śmierć cieplna wszechświata w końcu przestała nas gonić i ten termin zostanie dotrzymany. Jak zawsze przypominamy, że choć każdy wie, kto wygra następne wybory w Rosji, nikt nie ma pewności, jak ostatecznie będzie wyglądać Katawa po polsku! Więc prezentowane fragmenty mogą ulec zmianie.

Jeżeli Shizune jest najmniej popularna ze wszystkich (żeńskich, nie śmiałbym zapomnieć o Kenjim!) głównych postaci, to chyba Hanako jest otoczona największym kultem ze strony fanów. A może zaciekłość jej potencjalnych obrońców tworzy takie wrażenie? Jest jednak coś, co przypisuje się Shizune, a czego Hanako nie brakuje – skłonność do rywalizacji.

szach-matzdradziecka_yuukomikrotransakcje

Na rezultaty nie trzeba było długo czekać.

mat

O graniu w szachy już wiemy, jak jeszcze Hanako spędza czas?

czym_się_interesujesz

karaoke_i_komputery

Karaoke i Hanako? Kto by się spodziewał? Może uda się wyłuskać jakąś mniej bezpośrednią odpowiedź…

tymianek

feminizm

Odłóżmy na moment feminizm na bok, czyż nie jest to idealna kandydatka na żonę? Na szczęście Lilly nie pozwoli nam zbyt długo błądzić – równouprawnienie przede wszystkim!

feminizm_cd

feminizm_cd_cd

feminizm_cd_cd_cd

Zagadka: spróbujcie wytypować dziewczynę, która miałaby szanse w wyścigu z Emi. Uprzedzam, że wybór Miki (nie wiecie, kto to jest? dowiecie się z pełnej wersji KS!) jest pójściem na łatwiznę. Może wzrost Lilly da jej przewagę? Waleczność Shizune? Dla mnie wybór jest oczywisty.

naturlich

nieprzejmujsieidz

usain_bolt_2.0
Jak już padło imię Miki – w imieniu całego Polish Route… to znaczy poza redem… to jest w imieniu własnym: nie zgadzam się na tak bezpodstawne obrażanie matematyki!

cauchy_placze
Ostatecznie kto mógłby jej odmówić?

kiedys_uda_sie_skonczyc

determinacja

B-b-bo wrócicie, p-prawda? Liczymy na Was, żebyście z podobną determinacją co jakiś czas odwiedzali Polish Route w oczekiwaniu na ukończenie tłumaczenia. Co, miejmy nadzieję, zdarzy się jak najszybciej.

Postęp w pracach – Kenji

Tak, tak, ciągle żyjemy!

I chcielibyśmy się podzielić z wami pewnym odkryciem, którego dokonaliśmy przy tłumaczeniu Katawy. Otóż, jak się okazuje twórcy gry umieścili w niej jedną sekretną ścieżkę, którą – o ile zdołaliśmy się zorientować – nigdy nie została odkryta, choć twórcy kiedyś rzucili jedną podpowiedzią na temat jej istnienia.

Ta ścieżka to oczywiście ścieżka Kenjiego. Już słyszę ten pisk wszystkich polskich yaoistek. Nie jest to długa ścieżka, ale dodatkowy nawał nieoczekiwanej roboty (tłumaczenia, korekty i testów) spowodował przesunięcie terminu polskiego wydania KS do co najmniej 2036. Sekretna ścieżka czy nie, jest traktowana przez nas tak samo, jak inne i będzie ona przetłumaczona, skorygowana i przetestowana równie starannie.

Jak na nią wejść? W akcie I, po spełnieniu pewnych szczególnych warunków (by nie psuć wam niespodzianki, nie powiemy jakich) w scenie, gdzie Kenji pyta się o Hanako, pojawia się dodatkowy wybór.

akt_1_wybór

Jesli wybierzesz nową opcję, po zmienionym dialogu akt I toczy się mniej więcej tak samo, jak wcześniej z nieznacznymi różnicami w interakcjach Hisao i Kenjiego.

nikt_nie_jest_taki_jak_ty

Teraz musisz unikać dziewczyn i nie zbliżać się do żadnej z nich. Akt I kończy się męskim piknikiem, który tym razem nie doprowadza do wypchnięcia Hisao przez ogrodzenie wokół dachu szkoły.

W tej ścieżce mamy okazję odkryć zaskakująco głęboką osobowość Kenjiego. Normalnie w reszcie gry pełni on funkcję postaci czysto komediowej.

swiaty_bez_kobiet

Ale teraz mamy okazję poznać go bliżej. Hisao też, jak już o tym mowa.

kenji_kolejarz

Ale to nie wszystko – także niektóre inne postacie nabierają nowej głębi.

nZJiK9t

Kenji zaufał Hisaowi na tyle, że dopuszcza go do swoich operacji specjalnych. Niektóre tajne…

włamanie_do_biblioteki

…inne wręcz przeciwnie.

nago_po_ulicy

Ale nie znaczy to, że ich życie jest jedynie bajką o dwóch królewiczach.

nie_oddam_ci_go_2

Na koniec postanowiliśmy uchylić wam rąbek bardziej, um, intymnych kontaktów między nimi.

prysznic_razem

Zostawiam waszej wyobraźni, co działo się dalej.

Wesołych Świąt!

Misha Christmas!

Zespół Polish Route chciał życzyć Wam wesołych Świąt spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze; może i białych Świąt, bo ten deszcz i kilka stopni na plusie zupełnie nie tworzą świątecznej atmosfery!

Dziękujemy Wam również za wytrwałość, że tak długo z nami już czekacie. Sobie samym życzymy więcej czasu oraz zamiłowania do pracy nad Katawą, żebyśmy w nadchodzącym roku 2018 mogli z dumą ogłosić, że przekład już gotowy!

Wesołych Świąt!

Postęp w pracach – Rin!

Hej!

Jako że prace nad korektą powoli, ale stanowczo prą do przodu, postanowiliśmy po raz podzielić się z wami efektami naszej pracy. Wcześniej prezentowaliśmy wam ścieżki EmiLilly i Shizune, a tym razem powiemy co nieco o Rin. Z korektorskiego obowiązku dodam, że prezentowane dalej fragmenty mogą jeszcze ulec drobnym zmianom.

Gdyby kazano użyć mi tylko jednego słowa, aby opisać Rin, prawdopodobnie użyłbym słowa „ekscentryczka”. Pasuje to do osoby, która uznaje, że warto pójść na wagary, aby patrzeć na niebo, leżąc na dachu.

screenshot0011

screenshot0012

Za kolejny argument mogłyby posłużyć mi jej problemy z definicjami słów…

screenshot0004

…oraz jej niezręczny sposób wyrażania się.

screenshot0002

screenshot0001

screenshot0003

Trzeba przyznać, że z uwagi na charakter Rin jej rozmowy z Kenjim są bardzo, hm, interesujące.

screenshot0019

screenshot0020

screenshot0021

Pozwólmy Rin wypowiedzieć się o samej sobie. Co uważa za straszne?

screenshot0014

screenshot0015

Czego bardzo chciałaby się nauczyć?

screenshot0022

screenshot0023

Jakie jest jej ulubione zwierzę?

screenshot0024

screenshot0025

screenshot0027

screenshot0028

screenshot0026

Na teraz to tyle. Oczekujcie finalnego wpisu o Hanako!

Jak to jest w tym Polish Route? Część II: saga dalej trwa!

A cóż to znaczy „niebawem” w tym Polish Route? Prędzej niż później!

Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu, w którym były prezentowane wspomnienia starych członków Polish Route. reddocksw zabrał nas w podróż w czasie do pierwszego kwartału 2013 i przybliżył co nieco historie ludzi, którzy byli skłonni podpisać własną krwią cyrograf… znaczy zgłosili się na wolontariuszy do tłumaczenia Katawy Shoujo!

Dzisiaj przyszła pora na dalszą porcję wspominków. Na samym początku znów przeniesiemy się do 2013 roku, ale tym razem do 22 grudnia. Tego to dnia raczyła zajrzeć do nas Zelfira. Została zwabiona wątpliwej jakości reklamą, którą udało się popełnić reddockowi. Najwyraźniej atmosfera w grupie spodobała się Zelfirze na tyle, że nadal gości wśród nas, i choć nie bierze aktywnego udziału w procesie korekty, to zawsze można liczyć na jej kobiecy instynkt, którego często nam brakuje.

Swoje początki oraz przygodę z grupą wspomina tak:

Przed dołączeniem do Polish Route tłumaczyłam mangi dla grupy skanlacyjnej, której aktywnym członkiem jestem do dzisiaj. Chciałam sprawdzić się przy jakimś bardziej wymagającym projekcie i akurat trafiło na Katawę. Praca w Polish Route bardzo mnie rozwinęła, dziękuję chłopakom za wytykanie mi błędów i cenne wskazówki.

3 października 2014 światło dziennie, po ponad roku od rozpoczęcia prac, ujrzał przekład aktu I. W międzyczasie przenieśliśmy stronę na nowy serwer (ten, na którym teraz się znajdujemy), a stara strona umarła, wraz z nią forum. I niestety wszystkie podania przepadły. Podania na starym forum odznaczały się niezwykłą starannością oraz rozwlekłością w swojej treści, jak i formie. Niestety przepadły bezpowrotnie wraz z forum.

Nie oznacza to oczywiście, że podania na naszym obecnym forum są kiepskie. Wraz z nową stroną rozpoczął się nowy etap życia Polish Route, więc są po prostu inne.

I tak 12 października 2014 zawitał na naszym forum Albard. Z premedytacją zawyżył swój wiek, żeby tylko spełniać nasz wymóg 17+, ale wyszło to nam wszystkim na dobre. Udało mu się również namówić swojego brata, Chiszczowa, by zasilił nasze szeregi. Tak wspomina swoje początki:

Samą Katawę odkryłem kiedyś w małej książeczce dodawanej do CDA z dziwnymi i ciekawymi grami. Stwierdziłem, że skoro darmowe, to czemu nie, mogę przeczytać. Myślę, że jak na pierwszą w życiu VN-kę nie mogłem lepiej trafić. Wciągnęło mnie to potwornie. Chciałem się podzielić tym z jedną moją znajomą, ale ponieważ z angielskiego jest noga, to musiałem jej znaleźć tłumaczenie. Tak wpadłem na Polish Route. Początkowo nie byłem zainteresowany pracą razem z grupą, ale gdy dowiedziałem się, że przetłumaczono tylko pierwszy akt stwierdziłem „Czemu nie”. Napisałem na forum, skłamałem co do wieku (miałem wtedy 16 lat), przetłumaczyłem ten przykładowy fragment i poof. Stałem się osobą na okresie próbnym.

Natomiast samo tłumaczenie i pracę tak:

Gdy pierwszy raz wszedłem na IRC czułem się dosyć… dziwnie. Dużo mówiono o hentai (zwłaszcza red), śmiano się z tłumaczenia Ivalora i analizowano sposób stawiania bloków w Rosji postradzieckiej. Zdecydowałem się tłumaczyć ścieżkę Emi (co spotkało się z ogólnym zdziwieniem, bo na pytanie kto jest ‘best girl’ zawsze odpowiadałem i będę odpowiadał Lilly) i dostałem fragment o wyścigu. Przetłumaczyłem, zrobiłem z redem i Funcikiem korektę i… zniknąłem właściwie. Zajęły mnie inne rzeczy. Przed odejściem udało mi się jeszcze zrekrutować mojego starszego brata, Chiszczowa, który z kolei zapoznał mnie z Lisem (właściwie jedyna osoba z Polish Route z którą utrzymuję stały kontakt). O nim w sumie nie ma co dużo pisać. Pracę z grupą wspominam dobrze. Zawsze dawali rady i nie bali się mnie konstruktywnie zjechać. I to w sumie chyba tyle. Cóż więcej mogę powiedzieć?

Jak widzicie, Polish Route pomaga budować relacje międzyludzkie! I choć Albard oraz Chiszczow szybko zniknęli, to bardzo im dziękujemy za pomoc w tłumaczeniu, bo każda cegiełka włożona w przekład się liczy!

27 stycznia 2015 zawitała do nas osoba logicznie myśląca, odznaczająca się chłodną kalkulacją: Ilikez! Swoją przygodę z nami wspomina tak:

Moje origin story prawdopodobnie jest całkiem zbliżone do innych – gdy przeczytałem Katawa Shoujo, poczułem się zainspirowany do takiego stopnia, że postanowiłem sprawdzić, czy postępują jakieś prace nad tłumaczeniem na polski, aby więcej osób mogło poznać tą VN. Sztuka google-fu pozwoliła mi odnaleźć Polish Route, okazało się też, że potrzeba tłumaczy. Chcąc sprawdzić się w czymś takim i zgłębić tajniki procedury tłumaczenia, złożyłem aplikację i… udało się.

Pracę z nami uważa za miłą; twierdzi, że wiele się dzięki nam nauczył:

Po dołączeniu do ekipy na pewno wiele się nauczyłem – przed złożeniem aplikacji tłumaczyłem sobie roboczo fragmenty Katawa Shoujo dla własnego sprawdzenia się, a gdyby porównać tamte dzieła z tym, co już niedługo potem potrafiłem napisać dzięki wskazówkom Madera, Zelfiry, reddocka i innych, różnica byłaby, cóż, zauważalna. Czas spędzony na pracy w projekcie na pewno nie poszedł więc na marne, tym bardziej że ten rodzaj intelektualnego wysiłku nadal sprawia mi przyjemność.

I mam nadzieję, że będę czerpał z tego satysfakcję aż do wydania kompletnego tłumaczenia.

6 lutego 2016 odwiedził nas Darnek, żartobliwie nazywany Onie-chan (jako że nadużywa zwrotu „o nie”). Świetnie dogaduje się z redem w sprawie zbereźnych rzeczy, ale z drugiej strony wprowadza kroplę profesjonalizmu do naszego przekładu. Wspomina:

Zawsze chciałem spróbować tłumaczenia czegoś poza warunkami szkolnymi. Jakoś niedługo po tym gdzieś wpadła informacja, że trwają pracę nad spolszczeniem Katawa Shoujo, nowelki, którą ukończyłem jakoś rok wcześniej. Postanowiłem, że warto się sprawdzić.

A samo tłumaczenie i pracę w naszej grupie opisuje tak:

Chociaż okazało się, że tłumaczenie będzie większym wyzwaniem, niż z początku myślałem, to dzięki pomocy reszty członków praca idzie w miarę sprawnie. Nie zawsze uda nam się znaleźć złoty środek, ale celem jest wykonanie tłumaczenia zrozumiałego i przystępnego dla każdego. Nikt nikogo nie pogania, co jest zaletą, ale i wadą dla całego przedsięwzięcia. Jednak myślę, że tworzymy zgraną ekipę i pokonamy każdą przeszkodę, jaka stanie nam na drodze, co pozwoli nam na dostarczenie jak najlepszego tłumaczenia.

Niedługo później, bo 8 lutego 2016 zawitał do nas Radzio. I cóż tu by o nim napisać? Jego całą osobę można by podsumować prostą emotikoną: ._. Rzucam wyzwanie każdemu z Was: odwiedźcie nasz kanał IRC i spróbujcie wydusić z Radzia jakąkolwiek wypowiedź. Gwarantuję, że nie będzie to takie proste.

Mimo swojej małomówności, Radzio podchodzi do tłumaczenia chyba najbardziej poważnie z nas wszystkich i wprowadza niesamowitą jakość w przekład. Nagabując go dnie i noce, udało mi się od niego wydusić skromną odpowiedź:

Katawa mi się niezmiernie spodobała, a jako że od dłuższego czasu chciałem spróbować sił w tłumaczeniu, postanowiłem dołączyć do ekipy. Polish Route to zgrany zespół i miło mi się tu pracuje

Brzmi jak odpowiedź na odczepkę, ale jak na Radzia, to wypowiedział się więcej, niż wypowiada w ciągu roku, za co niezmiernie dziękujemy!

Przez nasz zespół przewinęło się dużo, dużo więcej osób, z którymi kontakt niestety się urwał. Nie sposób też wszystkich wymienić, zawsze można odwiedzić odpowiedni dział naszego forum i popatrzeć na nicki tych nieszczęśn… śmiałków, którzy mieli odwagę, by porwać się z motyką na słoń… osób, które swój wolny czas są w stanie poświęcić na zabawę w tłumaczy!

I tak znów dobrnęliśmy do końca podróży. Tym razem była ona krótsza, to fakt, ale chyba nie umniejsza to jej jakości, prawda? Przypominamy, że historia Polish Route cały czas się pisze i również Wy możecie ją tworzyć! Korektujemy wytrwale dzień i noc, więc każda para rąk chętnych do pracy się nam przyda! Wystarczy złożyć podanie na naszym forum, przejść pomyślnie test i gotowe!

Dziękuję za uwagę i wyczekujcie następnych newsów, które… będą niebawem – oczywiście w naszym tego słowa rozumieniu! Coby się nie działo, proszę pamiętać: biada temu, kto myśli, że Polish Route umarło!